• Wpisów: 47
  • Średnio co: 47 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 23:18
  • Licznik odwiedzin: 2 486 / 2277 dni
 
victoria1115
 
victoria_1115:       Rozdział 9
  Dojechałam do galerii. Weszłam do ogromnego budynku. Ruszyłam na pierwsze piętro. Było tam pełno ludzi.
Zauwarzyłam sklep jakiego szukałam. Rozglądałam się.
 -Podać coś -zapytała czterdziestoletnia kasjerka. Uśmiechnęła się uroczo.
 -Tak -pomyślałam chwilę -poproszę największego kurczaka -wskazałam ręką.
 -Może byc ten ?
  -O tak. Ten jest doskonały -puściłam oko do kobiety, zapłaciłam i wyszłam ze sklepu. Musiałam jeszcze znaleść
sklepik z ziołami. Zaczęłam obchodzić piętro, gdy nagle zobaczyłam Erika! Zrobiło mi się strasznie gorąco i słabo.
Tak strasznie się go boję ale wiem że jak spanikuję to nie będzie za dobrze. Musiał stać akurat przy tym cholernym
sklepie! Wiedziałam dlaczego. On po prostu czytał mi w myślach. Miałam juz plan. Pomyślałam najgłośniej jak
umiałam że idę na parking C w budynku obok. Skręcił na schody i poszedł jak przewidziałam. Weszłam do
zielarni i kupiłam potrzebne mi zioła. Bałam się wyjść. Bałam się że dopadnie mnie na parkingu i ... Nie chciałam
dopuścić do siebie tej myśli. Wyszłam z budynku bardzo ostrożnie rozglądając się dookoła. Nie widziałam nikogo
ale jak tylko pomyślałam że oni się tak szybko przemieszczają zrobiło mi sie strasznie słabo. Nikt mnie chyba nie
obserwował. Doszłam w końcu do samochodu, odpaliłam go i zamknęłam się od środka i nareszcie ruszyłam.
  Szybko dojechałam do rezydencji i wparowałam na górę. Po cichu weszłam do pokoju i zobaczyłam że na
szczęście śpi. Pocałowałam go w czoło a on otworzył jedno oko i się uśmiechnął i wtedy odsunęłam się o metr.
Miałam przy sobie nóż na wszelki wypadek i włożyłam rękę do kieszeni żeby go wyjąć aby nie okazało się że
to nie on.
 -Jakie napój poprosiłam jak tu przyjechaliśmy? -widziałam jak sie zastanawia i cofa myślami w przeszłość.
 -Poprosiłaś o wino czerwone półsłodkie z lodem -skinęłam głową ale to było proste pytanie.
 -Co się stało jak byliśmy na polanie za szkołą jak mnie przewiozłeś -roześmiał się. Znał odpowiedź na szczęście.
 -To było dopiero szalone. No że tak powiem frr poleciałaś ...
 -A tak dokładnie?
 -No ja szybko zachamowałem bo zrobiło ci się nie dobrze, a ty przeleciałaś mi nad głową i wylądowałaś dziesięć
metrów dalej, ja się rozpłakałem bo myślałem że nie żyjesz -to mi w zupełności wystarczyło. Podeszłam do niego
i pocałowałam go jak tylko mocno umiałam.
 -Idę zrobić obiad i posprzątać ten bałagan -uśmiechnął się.
 -Pomogę posprzątać  -wskazałam ręką na łóżko.
 -Odpoczywaj. Prześpij się jeszcze. Jak będzie obiad to cię obudzę i coś ci przy nim opowiem.
 -Okey -jego mina wierciła mi dziórę w brzuchu. Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. Położyłam zakupy na blat,
wzięłam wiadrko i mopa, nalałam wodę i zaniosłam do salonu. Wróciłam do kuchni. Odpakowałam ogromnego
kurczaka i opłukałam go w wodzie. Wyjęłam deskę do krojenia, dużą łyżkę i zioła. Kupiłam kolędrę, miętę,
majeranek, liście laurowe i parę innych. Otworzyłam lodówkę i wyjęłam majonez, ketchup, musztardę, jajka,
groszek i kukurydzę konserwową. Znalazłam pieprz, sól i papryczkę chili. Wzięłam miskę i wszystko wsypałam.
Miszanie zajęło mi aż trzydzieści minut! Nafaszerowałam kurczaka. Włączyłam piekarnik na sto osiemdziesiąt
stopni. Włożyłam kurczaka do naczynia żaroodpornego i zalałam go czerwonym winem półsłodkim. Kurczak
wylądował w piekarniku, a mnie czekało teraz sprzątanie krwi. Podniosłam obrazy i położyłam na szafce.
Musiałam je jakoś wyczyścić. Pomoczyłam mopa i zaczęłam ścierać zaschniętą już krew. Posuwałam się po
schodach aż do sypialni. Usłyszałam budzik który sugerował że kurczak jest gotowy. Zeszłam ze schodów.
Schowałam sprzed sprzątający i wyjęłam danie. Jadalnia była równie wspaniała co reszta domu. Był stolik
dla dwóch osób, ale też jeden ogromny. Połorzyłam obrus w kwiaty na ten dwuosobowy, rozstawiłam talerze,
sztućce i dwa piękne kieliszki. Postawiłam potrawę i wino takie jakiego urzyłam do kurczaka. Zastanawiałam
się czy on może tu mieć jakies damskie suknie wieczorowe. Postanowiłam to sprawdzic i okazało się że nie
na marne. Znalazłam całą szafę takich właśnie sukni. Założyłam suknię pod kolor zastawy, czyli piękny jasny
fiolet. Do tego srebrne kolczyki z diamentami. Upięłam wysoko włosy w francuskiego koka. Spojrzałam w lustro.
To po prostu niesamowite. Wygląm jak królowa! Muszę iść obódzić Jacka, bo obiad w końcu ostygnie. Wyszłam
z pokoju i ruszyłam w stronę przestronnej sypialni. Otworzyłam drzwi i przeszłam dalej. Spojrzałam przez
dziórkę od klucza. Spał. Uśmiechnęłam się na myśl jaki zaszokowany będzie gdy tylko mnie zobaczy. Ale
niestety i tak musiałam zadawać mu te głupie pytania. Niech się zastanowię... Wiem!
 -Jack? -potrząsnął głową i otworzył oczy.
 -Jezu! Ze mną chyba naprawdę źle skoro już widzę anioły na ziemi -roześmiałam się i wytknęłam język.
 -Niee... ale i tak muszę cię sprawdzić -skrzywił się -jaki sen ci opowiedziałam,  po którym byłeś że tak powiem
delikatnie zniesmaczony?
 -Delikatnie zniesmaczony a to ciekawe, bo mi się wydawało, że byłem cholernie wściekły.
 -Tak to drobne niedobowiedzenie -uśmiechnęłam się -ale odpowiedz.
 -No że obudziłaś się na stercie liści i przebiegł obok ciebie facet, chciałaś go zatrzymać, ale twoja ręka przeszła
przez niego jak przez mgłę. Za tym pierwszym biegł drugi i go dogonił. Chwycił go i przyparł do drzewa. Zaczął
na niego wrzeszczeć, obrócił się twarzą do ciebie i zobaczyłaś mnie.
 -To chyba ty... Ale jeszcze co szepnęłam mamie do ucha jak pierwszy raz byłeś u mnie w domu.
 -Mamo nie waż się go przesłuchiwać bo więcej się do ciebie nie odezwę -uśmiechnęłam się i podeszłam
chwiejnym krokiem do łóżka, pochyliłam się i pocałowałam go.
 -Ubież się i zejdź na dół. Kolacja czeka -pokiwał głową i wstał. Podszedłdo szafy i wyciągnął szykowny frak.
 -Okey -puściłam oko- idę do jadalni. Pospiesz się.
 -Spoko -znam ten uśmich. Wyszłam z pokoju i wyruszyłam do jadalni. Zapaliłam dwie świeczki, zasłoniłam
okna i przeszukałam płyty. Znalazłam romantyczny kawałek, włożyłam płytę do odtwarzacza i póściłam
cicho melodię i wtedy pojawił się Jack. Najprzystojniejszy chłopak jakiego mogłam sobie wyobrazić. Elegant
nie z tej ziemi. Myślałam że zemndleję. Podszedł do mnie, uchwycił delikatnie moją rękę i pocałował ją.
Następnie podszedł do stołu odchylił krzesło i wskazał głową na nie. Uśmiechnęłam się i usiadłam.
 -Jaki ja jestem głodny!
 -No bo ja wiem czego ci potrzeba -pokiwał głową potakująco.
 -O tak -spojrzał na danie -zdecydowanie. Włożył sobie udko i wziął do ust jeden mały kęs. Zamknął oczy, a ja
zaczęłam panicznie spoglądać na niego. W żołądku zrobił mi się tak ciasny supeł, że złapałam się za brzuch.
On nagle otworzył oczy i poderwał sie z miejsca jak oparzony. Oczy mi wyszły na wierzch z przerażenia. -Co to
jest?! -do oczu napłynęły mi kilogramy łez.
 -Kurczak w ziołach -powiedziałam ciężko. Spojrzał na mnie i w jego oczach zobaczyłam śmiech. On się śmiał
a ja się trzęsłam z przerażenia. To nie fair! Jak on tak może?
 -To jest -uniósł oczy do nieba -niesamowite! -wydusił z siebie a ja odetchnęłam z ulgą, ale wkurzył mnie
myślałam, że coś mu jest a on sobie w taki głupi sposób emocje okazywał!
 -Oszalałeś! -i dopiero zobaczył jak bardzo mnie wystraszył, ale gdy spostrzegł łzy w moich oczach podszedł do
mnie.
 -Ej... Nie wiedziałem że cię przestraszę... Tylko że to jest dokładnie takie same danie, nawet identyczne
składniki, jakie robiłaś na każdej naszej pierwszej randce -znieruchomiałam. Jak to możliwe? Przecież ja
improwizowałam... Nie to nie może być prawda. Chyba że... Nie to nie jest możliwe! A może... Czyżby moja
podświadomość była taka sama w każdym wcieleniu? O Jezuu! To jest bardziej przerażające niż najgorszy horror!  
 -Ja.. Muszę się napić -zobaczyłam jego narastające przerażenie. Podał mi wino, które wypiłam jednym chałstem.
 -Emy?! Co ci do cholery jest?!
 -Nie nic tylko coś sobie strasznego uświadomiłam -przyjrzał się mi z zaciekawieniem, strachem i niepokojem.
 -Co takiego sobie uświadomiłaś?
 -Że... no bo ja... ja mam taką samą podświadomość -wyrzuciłam. Był zdziwiony, zaskoczony i... przerażony!
On był przerażony! Zamknęłam oczy i próbowałam sięgnąć do podświadomości. Przed moimi oczami zaczęły
w niesamowicie szybkim tępie przelatywać obrazy. Wycofałam się uchyliłam oko.
 -Ja mogę się cofać w czasie!
 -Ale.. to przecież niemożliwe -zastanawiał sie nad czymś.
 -Zaniesiesz mnie do sypialni -uświadomiłam sobie że prawie wydałam mu rozkaz. Wziął mnie na ręce i
przemknął na piętro zanim otworzyłam oczy. Posadził mnie na łożu. -To co ci teraz powiem na pewno ci się nie
spodoba, ale wiesz jaka ja jestem uparta i że nie zrezygnuję -przytaknął -teraz spróbuję się cofnąć w czasie...
 -To nie jest dobry pomysł ! -warknął i wrzasnął jednocześnie.
 -Ja się i tak nie poddam i ty doskonale o tym wiesz. -miał bardzo dziwaczną minę. Taką jakiej jeszcze u niego
nie widziałam. On wyraźnie się czegoś obawiał. A to tylko mnie zachęciło.
 -Nie możesz mi tego zrobić -to było szokujące, ale czego on się tak obawiał? -Możesz ... zostać w innym
wymiarze na zawsze i co wtedy?! Co ja bez ciebie zrobie?
 -Już postanowione i zdania nie zmienię.
 -Ale... posłuchaj chwilę... możesz tam zobaczyć rzeczy które zrujnują całe twoje i moje życie. - szczęka mi
opadła. Co on mógł w ogóle jeszcze przede mną ukrywać? Teraz zwątiłam w swoją pewność siebie. Nie
wiedziałam czy chcę tego , ale musze to zrobić nie chcę z związku żadnych tajemnic i miałam zamiar mu to
powiedzieć.
 -Ja nie chcę żadnych tajemnic. - był bardzo zdenerwowany, naprawdę się obawiał co ja mogę tam zobaczyć.
Jego mina momentalnie zmieniła się w zamyśloną, ale ja nadal nie wiedziałam o co mu chodzi. Spoglądał na
mnie tajemniczym wzrokiem. -Yyy nie wiem o co chodzi , ale w tej chwili położe się na łóżku i z twoją zgodą czy
bez cofnę się w czasie. - położyłam się na delikatnej pościeli odprężyłam się, lekko przymknęłam oczy.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego