• Wpisów: 47
  • Średnio co: 45 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 23:18
  • Licznik odwiedzin: 2 303 / 2162 dni
 
victoria1115
 
victoria_1115:  Rozdział 13
 Po powrocie do Jacka rzuciłam się na kanapę przed telewizorem. Nie zdjęłam bluzy chociaż jest tu cholernie gorąco. Nie mam siły tego zrobić. Jack się roześmiał na widok mnie rozpłaszczonej na kanapie -no co zmęczona strasznie jestem.
 -Wiem, wiem. Zrobić coś do jedzenia albo picia?
 -Chętnie się napiję jak masz soku grejfrutowego.
 -Znajdzie się chyba -zaczął szperać po szawkach w poszukiwaniu soku i szklanki. Podał mi mieniącą się kolorami tęczy szklankę pełną mojego ulubionego soku. Upiłam łyk aby sprawdzić jakość soku. I stwierdziłam że jest wyśmienity. -Masaż? -on chyba mi w myślach czytał, co nie było dla niego takie trudne.
 -Tak, to jedyne o czym teraz marzę -usiadł obok mnie, rozciągnął palce i zaczął nieziemsko masować moje obolałe plecy. Stwierdziłam że ma niesamowicie sprawne i zręczne palce. Czuję jakbym się rozpływała. Tego mi było trzeba.
 -I jak? -zapytał czułam że się uśmiecha i się śmieje z mojego cichego pomrukiwania.
 -Nieziemsko -odparłam -po prostu wspaniale -wyszeptałam cichutko. Czułam że zaraz usnę -gdzie mogę spać? Czuję że jak tak dalej pójdzie to nie wstanę.
 -Gdzie chcesz. Możesz nawet u mnie w sypialni, nie będę miał nic przeciwko -temu to tylko jedno w głowie. Uśmiechał się dziko i tajemniczo.
 -Zapomnij -on się zasmucił! Haha ale jaja on smutny. -Ale będę spać z Tobą w pokoju bo się boję gdzie indziej -przytaknął i znowu uśmieszek niegrzecznego chłopca -zapomnij nic się nie wydarzy w każdym razie nie dzisiaj.
 -Ale kiedyś... -unosił i opuszczał brwi w bardzo szybkim tępie.
 -Kiedyś jest baaardzooo odległe -wyszczerzyłam się. Zwlokłam się z kanapy i zaczęłam mozolnie wspinać się po schodach -masz jakieś piżamy może? -jeju mógłby się pospieszyć komuś tu się chce spać -pomyślałam najgłośniej jak potrafiłam. Uśmiechnął się i powędrował za mną. Otworzył drzwi swojej sypialni, wszedł do środka. Uchylił drzwiczki szafy i wskazał na półkę, a ja pokazałam mu palcem drzwi. Gdy wyszedł wyjęłam piżamy wszystkie jakie były. No oczywiście jak każdy facet sama koronka! I co ja teraz zrobię?! Mogłam się tego spodziewać. Kurde noo! Muszę spać ale nie mam w czym. Skup że się dziewczyno! Niech pomyślę. Może wybiorę taką najbardziej zakrywającą? Ale którą? Mam fioletową w pomarańczowe paski, jasnozieloną i granatową. Hmm chyba zielona... Wzięłam piżamę i weszłam do łazienki. Prysznic tego mi trzeba. Puściłam letnią wodę. Po kąpieli ogoliłam nogi tak na wszelki wypadek, wysuszyłam włosy i założyłam piżamkę dwuczęściową, znaczy stanik i majtki niestety, bo innej nie było. Wyszłam z przestronnej łazienki. Wrzasnęłam z przerażeniem gdy ujrzałam go w pokoju. Niedługo przez niego zawału dostanę! Ale coś mi nie pasowało... Coś jakiś inny jakby jest... -Co zrobiłam -kurde głupie pytanie, przecież mógł tam być, ale innego nie mam -co zrobiłam, co powiedziałam gdy dowiedziałam się że mój ojciec żyje? -o nie nie wiedział! Myślał ale nie wiedział! Cholera jasna! Zatrzasnęłam się w łazience. Mój strach był całkowicie spaniczały. Na szczęście mam spodnie a w nich komórkę. Uff! Zadzwonię do Jacka. Wybrałam Numer podpisany 'mój ukochany< 33' i kliknęłam trzęsącymi dłońmi przycisk dzwoń. Jeden sygnał, drugi sygnał, trzeci sygnał, słyszałam dzwonek na dole. Głos w słuchawce. W pokoju nadal ktoś był bo cały czas próbował dostać się do moich drzwi za pomocą noża chyba.  
 -Piękna co jest? -nie mam zielonego pojęcia czy to Jack.
 -Co zrobiłam gdy w biurze chcieli mnie zeżreć? -stęknął.
 -Yyy no ten... -cholera! Nie wie!
 -Spadaj dziadzie jeden! -wrzasnęłam
 -I tak cię dopadnę -nogi się pode mną ugięły. Gdzie jeszcze mogłam zadzwonić? Tak, wiem, oczywiście, mama! Zanalazłam kontakt o nazwie 'mama' i kliknęłam dzwoń. Jeden sygnał. Głos na szczęście!
 -Kochanie co się dzieje? -odezwała się zaniepokojona mama.
 -Mamo ratuj! Jestem w Jacka w sypialni w łazience! W sypialni jest Erick!
 -Skąd wiesz że Erick?
 -Bo Jack powiedział że za każdym razem kiedy się rozstajemy i później spotykamy mam mu zadawać pytania z poprzedniego dnia albo sprzed paru minut, godzin na przykład i zadałam jedno pytanie, ale on nie wiedział! -usłyszałam wrzaski w salonie. Dwa identyczne głosy. -Mamo pospiesz się! Do sypialni wszedł teraz Jack i się biją! -wyjrzałam przez dziórkę od klucza. Zobaczyłam nóż. Jasny blask. Sarawiecki! -Oni się pozabijają! Któryś tylko nie wiem który czy Erick czy Jack ma sarawiecki nóż! Szybko! -wrzaski w słuchawce, komendy, polecenia, rozkazy jak w wojsku zupełnie. Po dziesięciu sekundach które wydawały mi się całymi godzinami odezwała się zasapana mama.
 -Kochana zapewne w któreś szufladzie znajdziesz sarawiecki nóż. Jack prawie w każdym zakątku domu je trzyma na wszelki wypadek. Ja tam będę za pięć minut. Pare wampirów może dotrze szybciej. -słyszałam pisk opon, ale nie naszego samochodu, jakiegoś dużo szybszego -kochanie nie rozłączaj się chcę wiedzieć co się dzieje.
 -Okey -odłożyłam telefon na szawkę i wzięłam na 'głośno mówiący' -słyszysz mnie?

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego