• Wpisów: 47
  • Średnio co: 48 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 23:18
  • Licznik odwiedzin: 2 588 / 2310 dni
 
victoria1115
 
victoria_1115:    Rozdział 16
 -No dobra -coś czułam, że mój ukochany jest bardzo zdeterminowany -mamy sporo pracy -wskazał palcem na Jeffa -przygotuj w garażu coś do czego będzie mogła rzucać nożami, na przykład jakąś deskę i na niej zdjęcie tego pseudo psycholożka -Jeff ze śmiechem wyszedł z sali. -Hmm Riley worek treningowy -pokiwał głową i wyszedł z pokoju, widziałam jak pognał ulicą, tylko ciekawiło mnie dokąd. -Może Logan jakbyś mógł skombinować bieżnię niech pójdzie jeszcze z tobą Tomas i weźmiecie przy okazji rower -trochę tego dużo, ale zapowiadało się że to jeszcze nie koniec. -Kelly przynieś miecze i noże, może jeszcze pistolet -ruszyła do, przynajmniej tak mi się wydawało,że do piwnicy. -No dobra to chyba wszystko. Teraz ustalmy grafik. Ja się mogę zająć osobnym treningem, no wiecie koncentracja, czytanie z wyrazu twarzy i tak dalej.
 -Ymm ja mogę zająć się szermierką -zaoferowała Bonnie.
 -No ja może biegiem -odezwał się Xavier.
 -Worek treningowy to moja specjalność -powiedział, ukazując ogromne mięśnie Samuel.
 -Ja mogę nauczyć ją szybko pedałować - rozważała Elizabet. -Jeszcze jest ucieczka. Pewnie najłatwiej będzie go zgubić w lesie.
 -No to ja mogę się tym zająć -uśmiechnął się Ian
 -No dobra to zostało nam jeszcze rzucanie nożami i tym podobnymi. Kto się na to pisze? -zapytał Jack.
 -To może ja -odparł tata. Byłam zachwycona że będę mogła spędzić z nim trochę czasu.
 -To wszystko, a przynajmniej tak mi się wydaje. Od czego najlepiej zacząć?
 -Może będziemy działać tak jak będzie miej więcej po kolei -odezwałam się nieśmiało. W gruncie rzeczy to chodziło mi głównie o to że zacznie się od lekcji z Jackiem. Chyba się domyślił, bo przysłał mi dużą granatową różę. Odpowiedziałam mu gorącym pocałunkiem.
 -Dobry pomysł córeczko -pochwalił tata -masz może Jack kartkę i długopis? Trzeba opisać plan. -wyszedł i po chwili był już z powrotem z dużą kartką i czarnym mazakiem. -No to tak. O której Emy idziesz do szkoły?
 -O ósmej zaczynają się lekcje.
 -Dobra, podyktuj plan.
 -Matma, hiszpański, po, hista, biola, infa, wuef, no i dodatkowe karate i SKSy.
 -Aż tyle lekcji? -pokiwałam głową -oni teraz w tych szkołach to już całkowicie powariowali. Na jakim przedmiocie z kim siedzisz.
 -Na matmie, po, historii z Lily, na hiszpańskim i biologii z Jackiem, no a na infie, wuefie, karate i SKSach chyba wiadomo.
 -Okey o której kończysz zajęcia?
 -Zależy czy pójdę na dodatkowe.
 -No to powiedz i tą i tą godzinę.
 -Bez dodatkowych o drógiej trzydzieści, z o czwartej trzydzieści pięć.
 -A wizyta o której?
 -O piątej.
 -Yhmm czyli mamy dwadzieścia minut na spotkanie się i zaoparzenie cię w broń. Powinno wystarczyć -zamyślił się. -Dobra teraz zaczynamy dokładny plan z godzinami dokładnie dopasowanymi co kiedy się będzie działo. A więc kończysz o czwartej trzydzieści pięć, przebierasz się jakieś trzy minuty tak? -pokiwałam głową. -Wychodzisz ze szkoły na łąkę, gdzie będziemy się kryć zapewne za drzewami, albo w ich koronach, dochodzisz będzie dokładnie czwarta dwadzieścia. Zopatrzymy cię w sprzęt. Będzią to noże sarawieckie ukryte w: powiedzmy pięć w twoim plecaku, po dwa przy butach i dwa za pasem, z mieczem może być pewien problem będzie trzeba ci go przypasać jakoś do nogi, a pistolet jeden w plecaku, jeden pod bluzką -to co miałam rzekomo jutro założyć było pierwsze dość ciężkie po drugie niewyobrażałam sobie co ja bym miała ubrać żeby ukryć tyle broni. -to tak w szkole pod biurem idoty jesteś o czwartej pięćdziesiąt pięć. O równej piątej pukasz i wchodzisz. Zapewne siadasz na krześle i kładziesz plecak na ziemię i dyskratnie go otwierasz, tak?- potaknęłam -o tej samej godzinie my otoczymy szkołę, musisz obserwować jego zachowanie i informować nas telepatycznie, zapewne parę minut później, Erick cię zaatakuje, w tym momencie musisz zaalarmować nas najgłośniej jak będziesz potrafiła, hasłem ''ATAK''. W tym momencie on rzuci się na ciebie, a ty będziesz miała już w dłoniach noże, jeżeli będzie ich więcej niż jeden krzycz ''MEGA ATAK'' -troche mnie rozbawiła ta nazwa, ale cóż ... -W parę sekund po twoich słowach w środku pojawią się Jack i Ashley, chyba że tam będzie tylko on. Jeżeli tylko on wybiegniesz przez drzwi, najpierw ogłuszając go wbiciem choć jednego noża gdziekolwiek. My w tym czasie powysyłamy całej szkole telepatycznie, że ''są lekcje i mają siedzieć w klasach''. Będziesz miała wtedy swobodę ruchu. Pobiegniesz korytarzem do bocznego wyjścia, kierując się na łąkę, po drodze mogą cię zacząć gonić jego ludzie, wtedy krzycz oczywiście telepatycznie ''NAPAD''. Po kilku sekundach dotrą do ciebie moi ludzie, jeżeli po drodze nikt oprócz niego nie zacznie cię gonić, po prostu pędź na łąkę, a tam czekać będzie na niego niemiła niespodzianka. No to cały plan, chyba nie tak trudny co? -spojrzał na moją dziwnie wykrzywioną twarz. W pare minut miało się tak wiele zdarzyć... Nie jestem pewna czy jak na mnie nie za wiele.
 -Tylko że ona musi jeszcze spać żeby mieć siłę -wtrąciła się Grace patrząc na zegarek, wskazujący godzinę pierwszą piętnaście.
 -Tak to prawda -powiedział Stefano -dlatego pójdziesz do szkoły tylko na trzy ostatnie lekcje, powiesz że byłaś na badaniach albo coś w tym stylu.
 -A to możliwe, bo mamy do końca tygodnia jechać do szpitala na badania, a ich lista jest całkiem spora -uśmiechnęłam się.
 -No to mamy teorię już z głowy, czas na praktykę. -spojrzał na rozpracowany plan, następnie spojrzał na mnie podejrzliwie, bo chyba skapował co mi przyszło do głowy z tym ''po kolei'', ale na szczęście nic nie powiedział tylko się roześmiał, co mnie ucieszyło. -To zaczynasz trening od Jacka, ale to ma być trening a nie jakieś miłosne igraszki -wiedziałam po minie Jacka że spaliłam niezłego buraka.
 -Tato no -byłam na niego wściekła, ale i jakoś dziwnie roześmiana, rozchmurzona. Wstałam od krzesła i podąrzyłam za Jackiem, czułam jak wszyscy odprowadzają nas wzrokiem. Szliśmy korytarzem do niewielkiech drewnianych drzwi, lecz za nimi doznałam szoku. Ogromne białe pomieszczenie gdzie czekały na mnie porozstawiane najróżniejsze rzeczy potrzebne do treningu, oprócz jednego którym było wielkie łóżko stojące na samym środku pokoju/garażu. Posadził mnie na nim i usiadł obok.

Nie możesz dodać komentarza.